Weekendowy konkurs Lidii - Fundacja Zobacz... JESTEM

Weekendowy konkurs dobiegł końca! Jesteśmy miło zaskoczeni kreatywnością prac, w których pokazaliście, jak zwykły dzień staje się niepowtarzalny!

Ex aequo pierwsze miejsce zajęły prace: „Weekend Alutki” i „Weekend Lidii”. Nagrody to darmowy udział w warsztacie pierwszej pomocy przedmedycznej, prowadzony przez lekarza Alicję Sapałę-Smoczyńską. Gratulujemy!

 

Weekendowy konkurs - wyniki Fundacja Zobacz... JESTEM

Zwycięskie prace:

„Weekend Alutki”

Dziewczyna w kurtce, czapce, wczesna wiosna, śmiejące się dziecko

Aleeeeż to był weekend! Tyle się działo! Dokładnie nie pamiętam, co robiłam, ale na szczęście Mama z Tatą robili zdjęcia :) choć spróbuję zaraz Wam coś opowiedzieć…

W sobotę rano – z resztą, jak codzień musiałam poprzytulać się do mojego pieska – Winyla! zawsze rano się miziamy :) czasem też się dzielę z nim moim śniadaniem, jak rodzice nie widzą;) potem poszłam na długi spacer! troszkę pospacerowałam na moich, własnych nóżkach! było super! mama chciała pohuśtać mnie na huśtawce…ale chyba tego nie lubię…może kiedyś jeszcze spróbuję….potem oczywiście obiadek i zabawaaaaa! dużo zabawy! Tata zbudował z klocków wózek dla mojej Lali :) ale chyba kiepsko to zrobił, bo szybko się zepsuł…wieczorem byłam już bardzo zmęczona i szybko zasnęłam…a w niedzielę odwiedziła mnie Babcia! tańczyłyśmy, przymierzałyśmy Mamy korale, jadłyśmy pyszne jedzonko:) troszkę się smuciłam, jak Babcia musiała wracać do domku :( na szczęście mój kumpel – Winyl zaczął się ze mną bawić i od razu wrócił mi humor!

ojej…ale się rozgadałam…dobrze,że Mama Wam wszystko przetłumaczyła na Wasz, dorosły język, bo wszyscy mówią, że ja dużo mówię, ale po swojemu…hmm…w końcu mam dopiero roczek…;) uciekam spać, bo jutro rano idę do żłobka bawić się z moimi koleżankami i kolegami!

papa

Alutka

 

„Weekend Lidii”

Weekendowy konkurs Lidii - Fundacja Zobacz... JESTEM-8

1. Cześć!

Nazywam się Lidia i będę opowiadać o moim ostatnim weekendzie. Bo ostatni weekend był inny niż zwykle… No i jeszcze bo Mama coś o jakimś konkursie mówi…

Zwykle w weekendy jeździmy z rodzicami na basen, chodzimy na ciekawe spacery, wpraszamy się do babć na obiady. Tym razem miało być wyjątkowo, bo to Taty urodziny były!

W piątek wieczorem rodzice zapakowali samochód po sam dach i pojechaliśmy do Kazimierza (Pana Kazimierza Dolnego). Zdjęć z piątku brak, bo rodzice biegali tylko tam i z powrotem z torbami, a potem często zatrzymywaliśmy się w drodze (chyba chcieli lepiej się przysłuchać odśpiewywanym przeze mnie ariom operowym…).

…dalszy ciąg relacji w fotorelacji :)

2. Zabawa zaczęła się w sobotę.

Rano Tata sobie spał jeszcze, a my z Mamą już rozpoczęłyśmy zabawę! Na początku Mama nie bardzo chciała się bawić o 5:30 rano, ale w końcu ją przekonałam, że szkoda dnia na spanie.

Tu wklejam zdjęcie jeszcze w piżamie. Siedzę sobie na parapecie, a za oknem powoli budzi się Kazimierz (a Tata ciągle śpi…)

3. Jak Tata w końcu się obudził, to szybko zjedliśmy śniadanie i ruszyliśmy na spacer. Najpierw była taka śmieszna zjeżdżalnia…

4. a potem wielka woda (ucięłam sobie drzemkę, więc niewiele pamiętam…)

5. Kiedy się obudziłam nie było już wody, tylko taki dłuuuugi dół z korzeniami po bokach. Mama zapakowała mnie do chusty (jupi!) i szliśmy tym dołem, i szliśmy, szliśmy…

6. Fajnie było!!!

7-8. Zdjęcia.

9. Potem już byliśmy bardzo głodni (ja najbardziej!), więc zatrzymaliśmy się na obiad i nie w głowie było nam robienie zdjęć.

Po obiedzie wróciliśmy do naszego pokoju z widokiem na Rynek Pana Kazimierza, gdzie grzecznie jak nigdy poszłam spać

10. W niedzielę były Taty urodziny! Trzydzieste! Mój Tata jest już bardzo stary… Wstałam wcześnie, żeby niczego nie przegapić, ale Tata znowu spał jeszcze! Tatę niełatwo obudzić jak śpi, obudziłam więc Mamę

11. Przed naszym tymczasowym domem ustawiały się kolejki „za słońcem”. My postanowiliśmy nie czekać, tylko samemu iść w stronę słońca aż po horyzontu kres!

12. Były widoki…

13. Były całuski…

14. Byłam na wieży…

15. …i znowu w dole (ale innym niż wczoraj)…

16. Zupełnie sama wlazłam na drzewo

17. Aż padłam ze zmęczenia..

18. … w drodze na szczyt wielkiej góry…

19. Jak się obudziłam stanowczo zażądałam przerwy obiadowej!

Tata dostał tort z świeczkami!

20. Pochodziliśmy jeszcze trochę po okolicy…

I ruszyliśmy z powrotem do domu. Tym razem nie śpiewałam, tylko spałam calusieńką drogę.

Fajne były te Taty urodziny, jak dorosnę też takie będę miała.

 

 

Przeczytaj też